Osobiste

Toribash

Toribash

(Natywna)

Wymagania  ?
Aktualna wersja 3.5
Producent Hampus Söderström
Licencja Freeware
Oficjalna witryna http://www.toribash.com/

Spis treści

O grze

Zacznę prosto z mostu. Toribash to jedna z najoryginalniejszych gier jakie było mi dane widzieć w swoim krótkim życiu. Wszystko w tej grze jest nietypowe - bijatyka, która zdołała mnie przyciągnąć, walka wręcz bez wymaganej wielkiej zręczności, a umysłu zamiast tego, ciosy i ich kombinacje nie w czasie rzeczywistym a w turach, wreszcie rozgrywka w całości oparta na fizyce szmacianej lalki. Ale może po kolei.

Bijatyka. Od zawsze kojarzyło mi się z "naciskaj jak najszybciej się da przyciski lub ich kombinacje, żeby nie pozwolić zrobić tego samego przeciwnikowi". W Toribashu wystarczy sama myszka, ale bezładne klikanie nic nie daje. Nasz ludzik, złożony z mięśni i stawów, jest ciężki do opanowania, a co dopiero zmuszenia go do wyprowadzenia skutecznej kombinacji. I znowu nie po kolei... Każdy staw ma możliwe 4 akcje - "zginanie", "rozciąganie", "utrzymywanie" i "odprężenie". Nazwy mówią same za siebie, działa to podobnie jak ludzkie ciało. Manipulując stawami, podglądamy przyszłe efekty patrząc na ducha naszej postaci, który wykonuje zaplanowane wcześniej ruchy. Gdy jesteśmy zadowoleni z efektu wciskamy spację i oglądamy krótką akcję. Po czym... przestawiamy stawy i naciskamy spację. Aż do końca czasu na grę. W czasie gdy my planujemy nasze ruchy, przeciwnik robi to samo.

Zasada gry dość prosta - wtłucz przeciwnikowi rozkładając umiejętnie pracę kulek reprezentujących stawy. W praktyce jednak skuteczne trafienie przeciwnika jest dość trudne, a urwanie mu kończyny bądź głowy wymaga dłuższych ćwiczeń. Z całą pewnością jednak jest to możliwe, oglądając powtórki innych graczy, od akrobacji niejednokrotnie opada szczęka.Mimo takich trudności, szlifowanie własnych ruchów wciąga, nawet na manekinie, jakim w single playerze jest nasz przeciwnik. Zapomniałem dodać, gra oferuje tryb multiplayer. Wtedy łączymy się z internetem i mierzymy się z innymi wyjadaczami.Niestety, tej opcji nie udało mi się sprawdzić, chociaż podobno ona stanowi istotę tej gry.

Technicznie patrząc, gra prezentuje się bardzo porządnie. Grafika jest prosta, ale nie brzydka, sterylność jest zabiegiem celowym i udanym, wszystko ze sobą współgra. Dźwięki, choć to tylko odgłosy ciosów i końca rundy, pozwalają poczuć przez moment nasze ragdollowe alter-ego. Aktualna wersja na Linuksa (choć nie najnowsza w ogóle) to już 3.5, więc błędów na każdym kroku nie ma, Toribash jest naprawdę dopracowany. Jak głosi hasło na stronie "Violence Perfected", w czasie rozgrywki zobaczymy hektolitry krwi i urwane kończyny. Smakowicie.

Z czystym sumieniem mogę polecić.Dopracowanie, pomysł, wykonanie i grywalność, to wszystko razem sprawia, że Toribash jest warty sprawdzenia. Choć wielu może zabraknąć cierpliwości na naukę, to i tak początki sprawią tyle radości, by nie żałować czasu przeznaczonego na ściąganie.

Zrzuty ekranów

Toribash1.jpg Toribash2.jpg

Instalacja

Mamy kilka opcji do wyboru. Dla twardzieli jest kompilacja, dla leniwych paczka .deb, dla pedantów repozytorium, a dla heretyków (użytkowników innych distr niż ubuntu, hłehłe) jest instalator. Wybrałem repozytorium, więc tą metodę tutaj opiszę:

Edytujemy plik /etc/apt/sources.list:

sudo gedit /etc/apt/sources.list

Następnie dodajemy tam wpis:

deb http://linux.toribash.com/apt/ toribash/

Pobieramy i dodajemy klucz publiczny do apta:

wget -q -O - http://linux.toribash.com/sign.key | sudo apt-key add -

Pozostaje nam już tylko odświeżyć listę pakietów i zainstalować Toribasha. Voila!

Odnośniki

Strona główna gry

--PL kolek 23:47, 12 mar 2010 (UTC)